niedziela, 12 marca 2017

Rozdział Ostatni - "To nie jest ko­niec, to na­wet nie jest początek końca, to do­piero ko­niec początku."

2 lata później


Z niecierpliwością czekasz na powrót Twojego męża do domu. Mimo tego, że ponad rok temu powiedzieliście sobie sakramentalne tak, nadal nie możesz uwierzyć w to, że jesteście małżeństwem. Cały czas przyzwyczajsz się do tego, że obce osoby zwracają się do Ciebie nazwiskiem Markusa. Ślub był dokładnie taki jaki sobie wymarzyłaś. Bez przesadnego luksusu i przepychu, także gości nie było wcale tak wielu, ograniczyliście się do najbliższych, przyjaciół i kilku znajomych. Wiesz, że tamten wyjątkowy dzień zapamiętasz do końca swojego życia, ponieważ w końcu pokonaliście wszelkie przeszkody postawione przez życie na waszej drodze do wspólnego szczęścia. Jednak z perspektywy czasu uważasz, że właśnie dzięki temu, że musieliście wiele razy walczyć o przyszłość waszego związku, teraz jesteście przekonani o tym, że chcecie spędzić razem resztę swojego życia. W opinii przyjaciół uchodzicie za idealną parę. Co wcale nie jest prawdą, często macie odmienne zdanie. Jednak zawsze staracie się wypracować jakiś kompromis i unikać większych kłótni, co niekiedy jest trudnym zadaniem, ze względu na wasze odmienne temperamenty. Na szczęście wasza miłość okazuje się silniejsza niż wszelkie nieporozumienia.
Mimo upływu kilku lat, nadal jesteś członkiem sztabu niemieckiej drużyny. Ani przez chwilę nie zastanawiałaś się nad zmianą pracy. Teraz jesteś dozgonnie wdzięczna Twojemu byłemu szefowi za to, że wyznaczył Ciebie na osobę odpowiedzialną za dopilnowanie podpisania tamtej umowy, dzięki temu otrzymałaś życie o jakim nawet nie marzyłaś. Jednakże nadszedł teraz czas abyś zrobiła sobie dłuższy urlop w niedalekiej przyszłości. Powodem tego jest pewna informacja, o której dzisiaj się dowiedziałaś. Za pewien czas wasza rodzina się powiększy o istotkę, która rozwija się w Tobie. Jesteś z tego powodu bardzo szczęśliwa, w końcu zostaniecie rodzicami. Jednak radość przeplata się z obawami czy poradzisz sobie z tak olbrzymim obowiązkiem jak wychowanie dziecka. Otuchy dodaje Ci fakt, że nie będziesz z tym sama. Jesteś pewna, że Markus we wszystkim Ci pomoże i będzie wspaniałym ojcem dla waszego dziecka. Wątpliwości masz natomiast co do wujków, którzy to zapewne nie raz wpadną na dziwne pomysły, które przyprawią Cię o ból głowy.



W końcu po długim oczekiwaniu słyszysz dźwięk otwieranych drzwi. Czekasz aż Markus pojawi się w zasięgu Twojego wzroku.
- Już jestem, trening się trochę przedłużył - słyszysz i zastanawiasz się jak podzielić się z nim, radosną informacją.
- W porządku, nic się nie stało. Muszę Ci coś powiedzieć - zaczynasz.
- Coś się stało? - pyta zaniepokojony.
- Cóż, jakby to powiedzieć. Za około osiem miesięcy, na świecie pojawi się nasza mała kopia - mówisz z uśmiechem na ustach.
- Co? - Markus jest zszokowany tym co przed chwilą usłyszał.
- Nie cieszysz się? - pytasz zaniepokojona, jego zachowaniem. Na szczęście po chwili dostrzegasz wielką radość na jego twarzy.
- Naprawdę zostaniemy rodzicami? Nie masz pojęcia jak się cieszę - mówi i porywa Cię w objęcia.
- Tak bardzo Cię kocham i tą małą istotkę też, mimo że o jej istnieniu wiem dopiero od chwili.
Zobaczysz będziemy najlepszymi rodzicami i zapewnimy jej lub jemu wspaniałe dzieciństwo- słyszysz jego pewność w głosie.
- Sądzisz, że poradzimy sobie ze wszystkim? W końcu nasze życie diametralnie się zmieni - szukasz u niego zapewnienia.
- Oczywiście. W końcu jak nie my to kto? - dopóki on jest przy Tobie, czujesz że jego słowa są rzeczywiście prawdą.
- Wiesz, że nawet w najpiękniejszych marzeniach nie wyobrażałam sobie, że mogę być taka szczęśliwa. Dostałam nawet więcej niż chciałam - mówisz z przekonaniem.
- Zapewniam Cię, że zasłużyłaś na to wszystko, po prostu w końcu zostałaś wynagrodzona za wszystkie nienajlepsze wydarzenia z przeszłości.
Myślisz o swoich rodzicach. Kiedyś każde wspomnienie o nich, przyprawiało Cię o płacz i niezrozumienie dlaczego to właśnie Ciebie dotknęła taka strata. Teraz przeszłość już nie jest bolesna i przyjmujesz ją ze spokojem. W pełni się z nią pogodziłaś i zrozumiałaś, że nie miałaś na nią wpływu. W uporaniu się z nią pomogli Ci przede wszystkim Markus i Andreas, za co jesteś im dozgonnie wdzięczna.
- Myślisz, że moi rodzice ucieszyliby się z wiadomości, że zostaną dziadkami? - pytasz.
- Jestem tego pewien. Do tego na pewno są dumni z powodu takiej córki.

Wieczorem leżąc w łóżku zastanawiasz się nad tym jak będą wyglądały najbliższe miesiące.
Masz tylko nadzieję, że dziecko będzie rozwijało się prawidłowo i obejdzie się bez żadnych komplikacji.
- Jak myślisz to chłopiec czy dziewczynka? - zastanawiasz się i pytasz o opinię Markusa znajdującego się obok.
- Myślę, że jednak chłopiec. Ale to nie ma znaczenia. I tak stanie się naszym oczkiem w głowie, zresztą nie tylko dla nas.
- Oby tylko nie odziedziczyło po nas naszych najgorszych cech charakteru, a te najlepsze - mówisz że śmiechem.
- Kochanie zapomniałaś, że ja nie mam wad - słyszysz żart.
- Oczywiście, przecież jesteś chodzącym ideałem, do tego jaki skromny - nie możesz powstrzymać rozbawienia.
- Ale za to mnie kochasz? Prawda?.
- Kocham Cię za całokształt Twojej osoby. Za wszystkie zalety i wady - mówisz z przekonaniem i łączysz wasze usta w pocałunku.


- Już widzę minę Ann gdy dowie się, że zostanie ciocią. W końcu nie raz już wspominała, że nie może się doczekać siostrzeńca albo siostrzenicy – mówiąc to, przypominasz sobie te ciągłe pytania siostry Markusa o to czy planujecie pojawienie się potomstwa w najbliższym czasie.
- Za to Andreas pewnie oszaleje z radości, że zostanie przyszywanym wujkiem. Może ta informacja poprawi mu humor po tym jak Emma wyjechała na ten roczny staż do Stanów - nawet Ciebie zastanawia ta jej niezrozumiała decyzja. W końcu zrobiła to tuż po ich zaręczynach, kiedy to rozpoczęli planowanie ślubu.
- Myślisz, że mimo tej odległości, ich związek przetrwa? - pytasz z coraz mniejszym przekonaniem. Relacja między waszym przyjacielem, a jego wybranką mimo upływu czasu, nadal nie uzyskała stabilności.
- Czas pokaże - słyszysz.
Przytulasz się do Markusa i z uśmiechem na ustach zasypiasz. Teraz możesz z optymizmem patrzyć w przyszłość, wiedząc że jednak życie jest piękne.



Koniec

_______________________________________________________________________________



Założyłam tego bloga aby udowodnić sobie, że potrafię funkcjonować także po tej drugiej stronie blogowego świata. Nie tylko jako czytelnik, ale też osoba która sama coś tworzy.
Niespodziewałam się, że będzie mi tak trudno rozstać się z tą historią i tymi bohaterami, ale nic nie może w końcu trwać w nieskończoność. Dlatego nadszedł czas zakończenia.
Zostawiam w pewien sposób otwarte zakończenie, tak aby każdy mógł dokończyć ich historię, według własnego uznania.

Mimo, że to opowiadanie jest zakończone. 
Nie kończe swojej przygody z pisaniem, za bardzo to polubiłam :). Jeśli ktoś jest zainteresowany 
i nie ma jeszcze dość moich pomysłów, zapraszam pod ten adres : http://niepowinnamciekochac.blogspot.com/
Mam zamiar w niedługim czasie, rozpocząć tam publikację następnej historii. Cały czas jednak waham się kto ma zostać głównym bohaterem, a właściwie bohaterami tej opowieści. Może jakieś propozycje, które mnie zainspirują?
Tymczasem żegnam się już z postaciami tej opowieści, z dumą, że udało mi się doprowadzić wszystko od początku do końca, może nie zawsze wszystko przedstawiałam tak jak chciałam, ale jak na opowieść, która nigdy nie miała zaplanowanych wydarzeń, a była tworzona na bieżąco. Chyba nie jest tak źle prawda? :D



sobota, 11 marca 2017

Rozdział 29 - "Nig­dzie nie ku­pisz szczęścia, miłość da­je je gratis."

Upalne, lipcowe popołudnie spędzasz na przemierzaniu drogi powrotnej do domu. W tym roku lato w Niemczech zafundowało temperatury powyżej trzydziestu stopni Celsjusza, których skutki stają się męczące nawet dla najwierniejszych zwolenników tej pory roku. Klimatyzacja w samochodzie nie zdaje rezultatów już od blisko godziny. Wracasz z Monachium gdzie odbyłaś najważniejszy egzamin, kończący Twoją aplikację. Od dzisiejszego poranka, kiedy to odebrałaś wyniki, możesz mianować się adwokatem. Spełniło się jedno z Twoich największych marzeń. Udowodniłaś, że potrafisz wypełniać, postawione sobie cele. W końcu możesz odpocząć, gdyż ostatni miesiąc spędziłaś w książkach i niekończącej się ilości notatek. Wiesz, że przez ten czas zaniedbywałaś Markusa i przyjaciół, nie poświęcając im praktycznie ani chwili zainteresowania. Do tego Twój narzeczony musiał znosić Twoje ciągle marudzenie i słuchać tysięcy narzekań, że sobie nie poradzisz z egzaminem. Teraz masz zamiar wynagrodzić wszystkim ostatnie niedogodności.

Mimo pokonywanych kilometrów, droga wydaje się nie mieć końca, coraz bardziej żałujesz, że nie zdecydowałaś się na podróż pociągiem. Wtedy zamiast skupiać swoją uwagę na kierowaniu pojazdem, mogłabyś najzwyczajniej w świecie odpocząć.
Gdy w końcu po blisko pięciu godzinach jazdy, w ekstremalnie wysokiej temperaturze, dotarłaś do domu, jesteś bardzo zmęczona.
Szukasz kluczy znajdujących się w torebce potrzebnych do otworzenia drzwi, co okazuje się niełatwym zadaniem. Wiesz, że już dawno powinnaś zrobić w niej porządek. Do tego wyjątkowo dzisiaj wydaje Ci się, że nie posiada dna.
Po przekroczeniu progu domu, postanawiasz powiadomić o swojej obecności.
- Już jestem - mówisz i kierujesz się w stronę salonu, mając nadzieję zastać tam Markusa.
Z daleka dostrzegasz, że skoczek po raz kolejny nie może porozumieć się z waszym nowym członkiem rodziny.
- Dlaczego znowu zająłeś mój ulubiony fotel. Wiem, że robisz to specjalnie - słyszysz monolog kierowany do waszego kota, który jest z wami od blisko dwóch miesięcy.
- Myślę, że to nie jest już tylko Twoje ulubione miejsce - Markus jest zaskoczony Twoją obecnością. Domyślasz się, że rozmowa ze zwierzakiem pochłonęła całą jego uwagę i nie słyszał Twojego pojawienia się w domu.
- Jak dobrze, że już jesteś. On mnie zupełnie nie słucha. Do tego przez całą noc przeraźliwie miauczał, nie dając mi spać - mówi zmęczonym głosem.
- Mój Ty biedaku, dzisiaj już się wyśpisz - stwierdzasz i zaczynasz się śmiać.
- To nie jest zabawne. Ten kot zupełnie mnie nie akceptuje, robi wszystko żeby uprzykrzyć mi życie.
Podchodzisz do słodkiego kotka z rudym futerkiem i bierzesz w ramiona.
Pokochałaś tego zwierzaka od pierwszego wejrzenia.
- Wszystko od dzisiaj wróci do normy. Przepraszam za to, że ostatnio byłam taka męcząca - kierujesz swoje słowa w stronę chłopaka.
- Nie musisz przepraszać, rozumiem to że byłaś zestresowana. Najważniejsze jest to, że udało Ci się zdać ten egzamin. Jestem z Ciebie dumny - przytula Cię, następnie składając na Twoich ustach pocałunek.
- Uważaj na Garfielda - przypominasz sobie, że trzymasz kota.
- Dalej nie mogę uwierzyć, że tak go nazwałaś, do tego trzeba przyznać, że charakter odziedziczył niestety po swoim imienniku.
Patrząc na dwójkę Twoich towarzyszy wiesz, że z nikim innym nie czułabyś się lepiej.

Wieczór spędzasz w ogrodzie siedząc i rozkoszując się widokiem tysiąca gwiazd, rozsypanych po całym Niebie.
- Dzwonił Richard, kazał Ci przekazać gratulacje z okazji ukończenia aplikacji - słyszysz głos narzeczonego, który siada obok Ciebie.
- Jutro do niego zadzwonię i mu podziękuję - odpowiadasz, opierając głowę o jego ramię.
- Skoro teraz zostałaś pełnoprawnym adwokatem, nadal chcesz z nami pracować? - pyta.
- Oczywiście. Ta praca w pełni mnie satysfakcjonuje. Poza tym mam blisko Ciebie i resztę drużyny. Za bardzo się do was przywiązałam, żeby teraz się rozstać - odpowiadasz zdecydowanie.
- A zastanawiałaś się nad naszym ślubem? - pyta niepewnie.
- Chciałabym żeby odbył się w przyszłym roku. Teraz wolę nacieszyć się Twoją obecnością i spędzić razem czas, zamiast porwać się szaleństwu przygotowań do ślubu .
A podczas trwania sezonu nie bardzo sobie wyobrażam organizację tego dnia. Zresztą to tylko formalność, która nic między nami nie zmieni - nie traktujesz instytucji małżeństwa jako czegoś niezbędnego wam do życia.
- W takim razie zakładamy, że pobierzemy się w przyszłym roku. Napewno nie chcesz zostać wcześniej panią Eisenbichler? Zawsze możemy wziąć ślub w tajemnicy - słyszysz kusząca propozycję, którą jesteś zmuszona odrzucić.
- Wszyscy chyba by nas pozabijali, gdybyśmy im coś takiego zrobili. Przecież Twoja mama przeżywa to bardziej niż my, choć nic nie zostało jeszcze ustalone - wracasz myślami do momentu gdy, ogłosiliście swoje zaręczyny.
- Zresztą kto powiedział Ci, że mam zamiar zmienić nazwisko. Obecne mi się podoba, a Twoje jest zmorą większości osób, do tego wypowiedzenie go jest karkołomnym zadaniem - droczysz się z nim.
- Oczywiście, że masz zamiar zmienić nazwisko, a ja zaraz utwierdzę Cię w tym przekonaniu - po wypowiedzeniu tych słów bierze Cię na ręce i zanosi wprost do sypialni. Kochasz tą jego spontaniczność i szalone pomysły.


- I wtedy powiedziała, że mam zastanowić się nad swoim zachowaniem i powinienem dorosnąć - od blisko dwudziestu minut próbujesz znaleźć sposób, żeby pocieszyć Andreasa, który przeżywa pierwszy tak poważny kryzys w swoim związku z Emmą. Nawet niezawodne, surowo zakazane w diecie skoczków, ciasto czekoladowe nie jest w stanie pomóc. W innej sytuacji Wellinger dałby się zabić za możliwość zjedzenia choćby kawałka. - Ja zupełnie nie rozumiem o co jej chodzi. Ta dziewczyna chciała tylko zrobić sobie że mną zdjęcie. To nie moja wina, że mam tylu fanów, a raczej fanek - kończy żałośnie.
- Po prostu jest zazdrosna o te wszystkie dziewczyny. Boi się, że któraś może odebrać jej Ciebie - stwierdzasz na podstawie opowieści przyjaciela.
- Ale przecież tyle razy zapewniałem ją, że dla mnie liczy się tylko ona. Jakoś Ty nie masz problemów z fankami. Potrafisz powstrzymać się od zazdrości za wyjątkiem Sylvii, ale wtedy miałaś rację - Andreas widząc Twój wzrok domyśla się, że powinien ugryźć się w język i nie wypowiadać jej imienia przy Tobie.
- Tak wiem, nie powinienem o niej wspominać. Przepraszam. - dodaje.
- Już dobrze. Po prostu Emma ma inny charakter niż ja, zresztą Markus nie ma aż tyle fanek co Ty. Dokładniej rzecz ujmując, to chyba żaden inny skoczek z pucharu świata ich tylu nie ma - stwierdzasz fakt.
- Z tym muszę Ci przyznać niestety rację. To co ja mam zrobić? - szuka u Ciebie wsparcia.
- Po prostu szczerze porozmawiaj z Emmą. Musisz jej wytłumaczyć, że nie ma powodu do zazdrości. Myślę, że zareagowała zbyt gwałtownie i sama teraz tego żałuje, przecież to mądra dziewczyna - masz nadzieję, że jednak uda się im dojść do porozumienia.
- Zaraz spróbuję się z nią skontaktować i porozmawiać. Może w końcu odbierze ode mnie - mówi na pożegnanie Andreas i wychodzi na zewnątrz.
- Czy nasz zakochany Romeo w końcu znalazł sposób na pogodzenie się ze swoją Julią - pyta ironicznie Markus, gdy Wellinger opuścił wasz dom.
- Mogłeś być dla niego milszy, on naprawdę bardzo to przeżywa. Widać, że naprawdę jest w niej zakochany - martwisz się o stan chłopaka, gdy nie uda mu się pogodzić z Emmą.
- Po prostu nadal ta dziewczyna wydaje mi się nieodpowiednia dla Andiego - nie podzielasz sceptycznej postawy skoczka.
- A ja nie rozumiem dlaczego. W końcu minęło już trochę czasu, a to dopiero ich pierwsza sprzeczka.
- W porządku, dajmy już temu spokój. Nie mamy wpływu na to czy się pogodzą czy nie. Możemy tylko przyglądać się z boku rozwijającej sytuacji - musisz się z nim zgodzić.

W końcu postanowiłaś pozmywać naczynia, jednak tą monotonną czynność przerywa Ci pojawienie się w kuchni osoby Markusa.
- Mam coś dla Ciebie - słyszysz głos skoczka i zastanawiasz się co to może być. Dostrzegasz jedynie, że trzyma coś w dłoniach schowanych za plecami.
- Co to takiego?
- Dowiesz się jak ładnie poprosisz - mówi z uśmiechem na ustach i pokazuje na swój policzek - bez zastanowienia składasz na nim pocałunek, a na Twoich dłoniach lądują dwa bilety.
Wpatrujesz się w nie i dostrzegasz, że to bilety na koncert, jednej z Twojej ulubionej artystki. Nie możesz uwierzyć, że udało mu się je zdobyć. Gdy sama próbowałaś je kupić okazało się, że wszystkie są wykupione.
- Jak Ci się udało dostać te bilety? Są nie do zdobycia. I skąd wiedziałeś, że zawsze chciałam zobaczyć jej występ na żywo - nadal jesteś w szoku, że trzymasz w ręku te przepustki.
- Mam swoje sposoby. A jak się domyśliłem, wystarczy spojrzeć na Twoją playlistę, zresztą pamiętam, że kiedyś mi o tym wspominałaś - nie możesz się nadziwić, że naprawdę słucha i stara się zapamiętywać informacje, jakimi zasypujesz go każdego dnia.
- Ale skoro są dwa to oznacza, że wybierzesz się tam ze mną? - pytasz z ciekawością, wiedząc że to zupełnie nie jego gust muzyczny.
- O nie, nie. Na mnie nie licz. Bilety są dwa, żebyś nie była osamotniona, ale nie przekonasz mnie żebym Ci towarzyszył. Zabierz ze sobą Ann lub Andreasa czy chociażby Richarda. Jestem pewien, że przekonałabyś go by tam z Tobą poszedł pewnie szybciej niż mnie - śmiejesz się z wypowiedzi skoczka, ponieważ nie jesteś w stanie wyobrazić sobie Freitaga, jako Twojego kompana towarzyszącego Ci podczas tego wydarzenia.
- Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować. Jestem wielką szczęściarą, że mam takiego narzeczonego - mówisz szczerze.
- A ja taką narzeczoną. Staram się pomóc Ci spełniać Twoje marzenia, ponieważ Cię kocham - słyszysz jego głos. Uwielbiasz sposób w jaki wypowiada te słowa i wiesz, że to nigdy Ci się nie znudzi. Nie wiesz czy to możliwe, ale czujesz, że z każdym dniem kochasz go coraz mocniej.



czwartek, 9 marca 2017

Rozdział 28 - "Naj­pewniej­szym spo­sobem, by czuć się szczęśli­wym, to spra­wić, by ktoś in­ny był szczęśliwy."

  Planica - jedno z najważniejszych miejsc dla wszystkich związanych ze skokami narciarskimi. Zawody rozgrywane w tym miejscu niezmiennie informują o zakończeniu sezonu zimowego. Pierwszy raz masz okazję przebywać w tym wspaniałym położonym w Słowenii miejscu. Do tego piękna wiosenna pogoda dodaje uroku całym zmaganiom.
Oglądając na żywo konkursy zaczynasz rozumieć dlaczego większość sympatyków dyscypliny określa tą skocznie jako magiczną. Sama dajesz się porwać panującej tutaj wspaniałej atmosferze, która dodaje Ci energii. Dobiegający końca sezon nawet dla Ciebie był męczący wyobrażasz więc sobie jak zmęczeni fizycznie i psychicznie muszą być pozostali, a zwłaszcza zawodnicy. Ciągłe podróże po różnych zakątkach świata, nieustanny brak czasu to wszystko było dla Ciebie nowym doświadczeniem, do którego wciąż jeszcze się przyzwyczajasz.
Z rozmyśleń wyrywa Cię pojawienie się na rozbiegu pierwszego ze skoczków, który otwiera finałową serię sezonu. Pozostałe skoki oglądasz z niemałym zainteresowaniem i rosnącymi emocjami. Gdy ostatni skoczek wykonuje swój skok znasz już wszystkie rozstrzygnięcia poszczególnych klasyfikacji. Cieszysz się z dobrych miejsc Markusa i pozostałej części drużyny, jednak pozostaje lekki niedosyt, że żadnemu z nich nie udało się stanąć w ostatnich zawodach na podium. Jednakże w przekroju całego sezonu powinni być zadowoleni z wyników jakie osiągnęli.


  Postanawiasz udać się w wyznaczone miejsce gdzie powinna się spotkać cała drużyna. Przemierzasz drogę, którą bardzo dobrze poznałaś w ciągu ostatnich paru dni, mijając członków innych ekip, których bardzo polubiłaś z małymi wyjątkami. Docierasz na miejsce i dostrzegasz, że jesteście w komplecie.
- Gratuluję wam udanych zawodów i ogólnie całego sezonu – mówisz szczerze.
- Zawsze mogłoby być lepiej – słyszysz głos Richarda, dla którego nie był to aż nazbyt udany sezon.
- A od czego jest przyszły sezon. Wszystko jest możliwe, musicie tylko w siebie wierzyć – próbujesz dodać im motywacji.
- Czy Ty przypadkiem nie zmieniłaś zawodu? Zostałaś naszym psychologiem? - pyta żartobliwie Andreas.
- Z przekroju ostatniego sezonu to dzięki waszym pomysłom wykonywałam wiele różnych zawodów – wracasz pamięcią do zawodów w Polsce, gdzie to Twój wspaniały przyjaciel Wellinger wraz z Karlem najzwyczajniej w świecie bez zgody trenera urządzili sobie wieczorny spacer i zupełnie stracili orientację w terenie, a Ty musiałaś ich znaleźć zanim narobią sobie kłopotów, bawiąc się w detektywa i odbywając skrócony kurs języka polskiego, zapamiętując nazwy poszczególnych ulic, które przemierzałaś w poszukiwaniu zaginionej dwójki.
- Długo jeszcze będziesz nam to wypominać? - Karl szybko orientuje się, że chodzi o ich niedawną przygodę.
- My naprawdę nie wiemy jak to się stało – Andreas nadal nie wierzy, że doszło do takiej sytuacji.
- Poza tym Ty zawsze wyciągniesz nasz z każdych problemów – wtrąca się Stephan.
- Żebyście się kiedyś nie przeliczyli jak w końcu trener dowie się o waszych występkach – mówisz ciszej widząc zbliżającego się Wernera.

  Gdy kolejne minuty upływają wam na wspólnej zabawie i wspominaniu ostatnich prawie sześciu miesięcy do waszego grona dołącza nieznana Ci młoda o brązowych do ramion włosach i średnim wzroście dziewczyna. Zastanawiasz się kim jest, po chwili słysząc.
- Chciałbym wam kogoś przedstawić. To Emma moja dziewczyna – słyszysz jak Andreas przedstawia wam nieznajomą. Teraz już wiesz dlaczego ostatnio był taki zamyślony i roztargniony. Dlaczego tylko nie powiedział wcześniej, że ma dziewczynę zastanawiasz się.
- Ładnie to tak mieć sekrety przed przyjaciółmi i ukrywać przed nami takie informację? - pyta z ciekawością Markus.
- Dajcie mu spokój – mówisz i witasz się z nowo poznaną dziewczyną, która jest zmieszana i zawstydzona poznaniem naraz tak dużej grupy ludzi.
- Miło Cię poznać, a nimi się nie przejmuj są specyficzni. Przyzwyczisz się – widzisz, że Emma jest zestresowana. Po chwili jednak widząc jak Richard z Karlem kłócą się o wolne krzesło, zaczyna się śmiać.
- Musicie mieć tutaj bardzo wesoło – stwierdza niepewnie.
- Masz rację, przy nich nie da się nudzić. A Ty czym zajmujesz się na co dzień? – pytasz z ciekawości.
- Pracuję jako fotgraf, dostarczam zdjęcia redakcją do artykułów między innym dotyczących skoków. Właśnie dzięki temu poznałam Andreasa – widząc jej wzrok, który kieruje na chłopaka dostrzegasz, że to co jest między tą dwójką to coś poważnego.
Cieszysz się, że Twój przyjaciel w końcu znalazł kogoś kto go uszczęśliwia.
 
  Wieczorem gdy padasz z nóg, a jedynym marzeniem jest wygodne łóżko, Markus wpada na pomysł spaceru. Widząc jego minę nie masz serca mu odmówić i zgadzasz się. Spacerujecie trzymając się za ręce i podziwiając przepiękne górskie widoki, którymi jest otoczone całe miasto.
- Nigdy nie sądziłam, że Słowenia jest aż tak pięknym krajem – nie potrafisz powstrzymać się od komplementowania tego miejsca.
- Masz rację, ten kraj ma w sobie jakiś urok. Za to język pozostawia wiele do życzenia – słyszysz i zaczynasz się śmiać.
- O wielu innych w tym naszym można powiedzieć to samo – wyrażasz swoje zdanie.
- Ale słoweński jest naprawdę straszny, nie potrafię zapamiętać jakiegokolwiek słowa, a gdy słyszę jak któryś z Prevców czy innych Słoweńców udziela wywiadu to aż mnie skręca – domyślasz się, że skoczek nigdy nie zostanie sympatykiem tego języka.
Potem wasza rozmowa dotyczy jeszcze wielu innych błahych tematów, aż w końcu zaczynacie rozmowę o Andreasie i Emmie
- Co sądzisz o tej dziewczynie? Uważasz, że jest odpowiednia dla niego? - zastanawiasz się nad odpowiedzią na pytanie chłopaka.
- Polubiłam Emmę, wydaje się miłą i sympatyczną osobą. A czy jest odpowiednia tego nie wiem, wszystko okaże się w przyszłości. W końcu to od nich zależy jak ułoży się pomiędzy nimi. My nie możemy się w to mieszać – widząc niezadowoloną minę skoczka dodajesz.
- Nie rób takiej miny i nie zachowuj się jak nadopiekuńczy rodzic wobec niego. W końcu jesteś przyjacielem i powinieneś go wspierać.
- Po prostu martwię się o niego. To pierwszy raz gdy aż tak się zaangażował – słyszysz.
- Wszystko będzie dobrze. Cieszmy się jego szczęściem i wspierajmy go – jesteś pewna, że Andreas wie co robi.

  Gdy docieracie do jakiegoś parku, któremu uliczne latarnie nadają romantycznego i tajemniczego nastroju, postanawiasz odpocząć i usiąść na jednej z ławek.
- Chciałem zrobić to przy innej okazji, ale dzisiaj postanowiłem, że to tutaj jest odpowiednie miejsce i czas na to – nierozumiesz o czym chłopak mówi.
Jednak nim zdążysz go o to zapytać widzisz jak Markus klęka przed Tobą i otwiera trzymane w dłoni pudełeczko.
- Każdego dnia dziękuję za to, że jednak jesteśmy razem. Kocham Cię w sposób jaki nie potrafię wyrazić słowami i pragnę spędzić z Tobą resztę swojego życia. Wyjdziesz za mnie? - słyszysz i jesteś w szoku z powodu rozgrywających się wydarzeń.
- Oczywiście, że tak – odpowiadasz w końcu po chwili widząc na twarzy Markusa rysującą się ulgę z powodu Twojej twierdzącej odpowiedzi, jesteś bezgranicznie szczęśliwa, a Twoje oczy pokrywają się łzami szczęścia.
Po udzieleniu odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań w życiu, czujesz jak na Twoim palcu pojawia się przepiękny pierścionek z granatowym kamieniem – w Twoim ulubionym kolorze. Następnie zostajesz porwana w ramiona Markusa, który łączy wasze usta w namiętnym pocałunku.


  Kiedy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać, postanawiacie wrócić do hotelu. Podczas drogi cały czas zerkasz na swój pierścionek nie mogąc uwierzyć, że naprawdę jesteś narzeczoną Markusa. Wiesz, że to Twoje drugie oświadczyny, ale pierwsze to kompletna pomyłka i narzeczonego i nawet pierścionka, który był ciężki i zbyt ekstrawagancki. Teraz w końcu wszystko jest na właściwym miejscu.
- Dlaczego wciąż patrzysz na ten pierścionek. Coś z nim nie tak? - do rzeczywistości przywołuje Cię dźwięk głosu skoczka.
- Zerkam na niego bo jest idealny i nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę – mówisz szczerze.
- Zapewniam Cię, że to wszystko jest prawdziwe.
- Gdy pierwszy raz Cię spotkałam, nigdy nie uwierzyłabym, że skończymy jako narzeczeni. Życie naprawdę potrafi zaskakiwać – sama nie zaplanowałabyś lepszego scenariusza.
- I zapewniam Cię, że jeszcze nie raz nas zaskoczy. To skoro dzisiejszego dnia podejmujemy tak ważne decyzje to gdzie wybierzemy się na zasłużone wakacje?
- Nie nadążam za Tobą, najpierw oświadczyny teraz urlop. Gdzie Ci się tak śpieszy? - pytasz ze śmiechem.
- Gdzie? Do spędzenia choć trochę czasu we dwoje. Bez ciągłego pośpiechu i osób, które wciąż coś od Ciebie chcą . To jak, masz jakieś propozycje? - zastanawiasz się chwilę i już wiesz gdzie chciałabyś się udać.
- Węgry albo Anglia. Zawsze chciałam zwiedzić Budapeszt i posmakować angielskiej kultury.
- Myślałem, że wybierzesz Hiszpanię albo Grecję. To ma być odpoczynek, a nie maraton zwiedzania muzeów - słyszysz, ale masz zamiar zostać przy swoim. Musisz tylko jakoś przekonać Markusa.
- Przecież jesteś sportowcem, powinieneś lubić aktywny wypoczynek, a nie marnowanie całego dnia na plaży. Obiecuję, że nie urządzę żadnego maratonu, ani nie będę namawiała Cię do odwiedzenia każdego muzeum i zobaczenia wszystkich pomników jakie tylko znajdują się w miastach. Proszę zdecydujmy się jeden z wybranych przeze mnie krajów. Za rok obiecuję, że pojadę tam gdzie tylko sobie zażyczysz. Przybierasz proszącą minę – masz nadzieję, że udało Ci się go przekonać.
- Jak ja z Tobą wytrzymuję? Ale dobrze niech Ci będzie. Z dwojga złego wybieram Anglię, przynajmniej nie będzie problemu z językiem – uradowana przytulasz się do niego.
- Zawsze musisz postawić na swoim i znajdziesz sposób żeby mnie przekonać prawda? - mówi ze śmiechem.
- Potrafię być bardzo przekonująca. Przekonasz się, że Anglia, a zwłaszcza Londyn Ci się spodoba – mówisz z pewnością i łączysz wasze wargi w delikatnym pocałunku.
Wiesz, że nie mogłabyś być bardziej szczęśliwa niż jesteś teraz.




wtorek, 7 marca 2017

Rozdział 27 - "Prze­ciwieństwa się przy­ciągają pod wa­run­kiem, że się uzupełniają."

  Sobotnie słoneczne i ciepłe popołudnie, zupełnie nie wyglądające na końcowe dni stycznia, spędzasz na oglądaniu zaciętego meczu pomiędzy Bayernem Monachium a Borussią Dortmund, której zaciekle kibicujesz, ku niezadowoleniu Andreasa, który nie może pogodzić się z twoimi preferencjami. Wciąż usilnie przekonuje Cię do zmiany ulubionej drużyny.
Markus, który koniecznie chciał Ci towarzyszyć podczas oglądania transmisji, zasnął kilka minut temu. Wiesz, że wynika to z osłabienia jego organizmu i próbie ponownej aklimatyzacji we właściwej strefie czasowej. Sama odczuwasz jeszcze skutki podróży do Japonii i przestawienia się na na czas azjatycki. Jednak cieszysz się z powrotu do domu i wyjaśnienia sobie wszelkich niejasności pomiędzy wami. Markus jest sfrustrowany opuszczeniem dwóch weekendów zawodów. Do tego jego zniechęcenie zwiększa to, że w przyszły weekend zostanie sam, gdyż Ty musisz być obecna na zawodach.
Z ledwością wywalczyłaś, aby w tym tygodniu większość pracy móc wykonać w domu, ponieważ mimo zapewnień lekarzy, że wszystko jest w porządku. Wciąż martwisz się o chłopaka i jego stan zdrowia.

  Gdy mecz powoli dobiega końca, wdajesz się w smsową dyskusję z Wellingerem o słuszności rzutu karnego dla Bayernu, który przesądził o remisowym rozstrzygnięciu całego spotkania. Uważasz, że Twoi ulubieńcy zostali pozbawieni dwóch punktów, a jedenastka była niesłuszna. Odwrotnego zdania jest Wellinger i od blisko piętnastu minut kłócicie się o to kto ma rację.
- Z kim tak zawzięcie piszesz? - słyszysz głos Markusa, który od dłuższej chwili Ci się przygląda.
- Z Andreasem, który nie potrafi przyznać mi racji co do niesprawiedliwego wyniku meczu - mówisz z oburzeniem.
- Zupełnie nie wiem po co toczycie ten spór. Żadne z was i tak nie przyzna racji drugiemu, a będzie twardo obstawało przy swoim zdaniu. Jesteście tak samo uparci. Czy Andi nie powinien być teraz na skoczni, a nie zajmować się oglądaniem meczu ?- pyta z ciekawością.
- Dostał wolne i nie startuje w dzisiejszym konkursie drużynowym. Jest ostatnio przemęczony długim sezonem i trener pozwolił mu odpocząć - odpowiadasz.
- Ten sezon każdemu z nas daje w kość. Wracając do waszej wcześniejszej dyskusji, naprawdę nie rozumiem jak rodowita mieszkanka Monachium może nienawidzić lokalnej dumy miasta, a kibicować ich jednemu z największych wrogów - skoczek zastanawia się nad Twoimi dziwnymi upodobaniami.
- Jeszcze się nie przekonałeś, że nie postępuje jak większość osób. To, że urodziłam się i mieszkałam przez prawie całe życia w Monachium nie znaczy, że muszę być fanką lokalnej drużyny. Od małego ich nie lubiłam - mówisz z niesmakiem. Co wywołuje śmiech u Markusa.
- Naprawdę jesteś niepowtarzalna. Nie spotkałem nikogo z tak skomplikowaną osobowością. Ale po części też za to cię pokochałem, ale przede wszystkim za tą śmieszną piżamę z Garfieldem, którą tak uwielbiasz - chłopak nie może powstrzymać śmiechu dostrzegając, że znowu masz ją na sobie.
- Bardzo zabawne, Garfield to najwspanialszy kot świata. Przekonasz się, że jeszcze kiedyś będziemy mieć jego żywą wersję - mówisz z przekonaniem.
- Mowy nie ma! Już wyobrażam sobie jak wszystko w domu byłoby podporządkowane niemu - Markus przedstawia swoje zdanie.
- I tak się zgodzisz. Zawsze w końcu mi ulegasz - mówisz z pewnością w głosie.
- Nie tym razem, nie będziemy mieć rudego, puchatego kota.
- A założymy się? - proponujesz zakład.
- Nie zakładam się z Tobą o nic, bo za każdym razem i tak jakimś cudem wygrywasz – musisz się z tym zgodzić, jeszcze nigdy gdy o coś się z nim założyłaś nie przegrałaś.





  We wtorkowe popołudnie Andreas postanowił złożyć wam wizytę, zostawiłaś skoczków w salonie, a sama udałaś się do kuchni po coś do picia dla waszej trójki. Gdy wracasz do salonu widzisz Markusa czytającego gazetę, coraz bardziej rozbawionego zamieszczonym tam artykułem.
- Co Cię tak śmieszy? - pytasz.
- Andreas przyniósł nam gazetę z poradami dotyczącymi związków. Według autorki osoby o przeciwstawnych osobowościach nie powinny się ze sobą wiązać, bo ciągle będą się kłócić, co doprowadzi do szybkiego rozstania - tłumaczy Ci chłopak nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
- Według tego nie powinniśmy wytrzymać ze sobą pięciu minut. W końcu nasze temperamenty są całkowicie różne.
Tutaj jest nawet test dopasowania – dodaje.
- Nie wiem skąd biorą się takie mądrości w ludzkich głowach. Jak można dopasować kogoś na podstawie durnego testu. Kto w to wierzy? - jesteś krytycznie nastawiona do publikacji.
- No ja w to wierzę - słyszysz cichy głos swojego przyjaciela.
- Co? Andi zgłupiałeś? - nie dowierzasz w naiwność chłopaka.
- Skąd wiecie, że to bzdury. Może jest w tym trochę prawdy. Dlatego chciałem żebyście to rozwiązali. Jeśli wynik potwierdzi, że jednak do siebie pasujecie bo przecież to widać. To wtedy będę mógł z niego korzystać sam poszukując swojej drugiej połówki - nie wierzysz w to co słyszysz.
- Czy Tobie przez ten ostatni weekend nie podmienił ktoś mózgu? - pytasz.
- Proszę, nie mam innych obiektów badań – prosi poważnie.
Widzisz, że Markus jest rozbawiony do granic możliwości, ale postanawia zgodzić się wykonać prośbę przyjaciela i spróbować przekonać do tego samego Ciebie.
- Zgódź się. Co nam szkodzi, przynajmniej będzie zabawnie.
W taki o to sposób zostałaś królikiem doświadczalnym, jakiegoś śmiesznego testu. Nie dowierzasz , że to dzieje się naprawdę.
- Okej w takim razie pierwsze pytanie. Ile wad dostrzegasz u swojej drugiej połówki. Jedną, Dwie, Wcale, Więcej niż dwie - słyszysz.
- Przynajmniej z pięć - odpowiadasz szczerze.
- Co? Ciekawe jakie? - Markus jest zainteresowany Twoja odpowiedzią.
- Jeśli chcesz wiedzieć to proszę bardzo. Wstajesz bladym świtem nawet gdy nie musisz.
- Za to ty śpisz wtedy do południa - przytyka Ci.
- Bo uwielbiam spać. Kolejna Twoja wada to brak odkładania rzeczy na właściwe miejsce - nie znosisz szukania zagubionych rzeczy po całym domu.
- Przeszkadza Ci to bo masz skłonność do pedantyzmu. Do tego brakuje Ci asertywności, nikomu nie odmówisz gdy Cię o coś prosi - w głębi duszy musisz się z tym zgodzić
- A ty jesteś zbyt pewny siebie i masz tragiczny gust muzyczny - wypowiadasz kolejne rzeczy, które Cię irytują.
- Kolejną rzeczą, która jest niezwykle irytująca to Twoje uporczywe stukanie długopisem, gdy nad czymś myślisz podczas pisania - już masz zamiar wymienić kolejną wadę Markusa, gdy słyszysz.
- Stop! Czy wy się kłócicie? - pyta Andreas ze strachem, że wywołał kłótnie.
- W żadnym razie, po prostu udowadniamy Ci, że ten test nie ma sensu. Dostrzegamy u siebie mnóstwo wad, ale potrafimy je zaakceptować - tłumaczysz przyjacielowi.
- Poza tym dzięki tym wadom się uzupełniamy. A ich dostrzeganie u siebie na wzajem wcale nie powoduje, że nasze uczucia się zmienią. Dzięki różnym charakterom uzupełniamy się wzajemnie.

  Potem rozwiązujecie do końca ten śmieszny test, mając przy tym niemały ubaw. Gdyż każda kolejna odpowiedź na pytania jest zaprzeczeniem waszego udanego związku.
- Ostateczne wyniki są takie, że jesteście kompletnie niedopasowani - mówi ze śmiechem Andreas.
- Tak mi przykro. Markus musimy się rozstać. Lepiej teraz niż później - stwierdzasz i wybuchasz śmiechem nie mogąc się powstrzymać.
- To był faktycznie głupi pomysł z wiarą, że ten artykuł może być dla mnie przydatny - przyznaje ze wstydem Wellinger.
- Żadne badania naukowe czy inne wróżki nie pomogą Ci w sprawdzeniu czy ktoś do Ciebie pasuje. W pewnym momencie to poczujesz - dzielisz się swoim zdaniem z przyjacielem.
- A wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Bo ja chyba się ostatnio w taki sposób zakochałem - pyta waszą dwójkę zmieszany Andreas, a Ty zaczynasz rozumieć te jego dzisiejs dziwne pomysły.
- Raczej nie - odpowiadacie równocześnie z Eisenbichlerem.
- No tak, biorąc pod uwagę wasze pierwsze spotkanie, gdzie o mało się nie pozabijaliście to odpowiedź nie mogła być inna - przypominasz sobie wasze pierwsze spotkanie, które do najprzyjemniejszych nie należało.
- Do końca życia nie zapomnę Twojej miny gdy nazywałaś mnie arogantem.
- Nikt nie wyprowadził mnie tak z równowagi, jak Ty tamtego dnia - wspominasz.
- Ale kim jest ta wybranką, w której podobno się zakochałeś? - pytasz Andreasa, zastanawiając się o kogo może chodzić.
- Nikt ważny, powiem wam gdy faktycznie coś z tego wyjdzie, w co bardzo wątpię - zastanawia Cię ta tajemniczość i rezygnacja przyjaciela.


  Po niedługim czasie Andreas udaje się do swojego domu, a wy zostajecie sami. Siadasz obok Markusa i przytulasz do niego.
- Wiesz, że uświadomiłem sobie, że przeszliśmy razem tyle co niejedno małżeństwo z długoletnim stażem, a nie byliśmy razem na chociaż jednej randce.
- I co w związku z tym? - pytasz z niezrozumieniem.
- Czas to zmienić i nadrobić zaległości. Także oficjalnie zapraszam Cię na randkę, zgadzasz się? - pyta.
- Zgadzam, ale pod jednym warunkiem. Nie będzie to kolacja w jednej z tych snobistycznych restauracji, w której zastawa stołowa składa się z dwudziestu widelców - wracasz do niemiłych wspomnień z francuskich kolacji.
- Nawet przez myśl mi to nie przeszło. To będzie coś co na pewno Ci się spodoba - jesteś ciekawa co to takiego będzie.
- Kocham Cię – słyszysz słowa wypowiedziane przez Markusa.
- Ja ciebie też, ale mówisz to dziś dziesiąty raz.
- I powiem jeszcze z dziesięć. Naprawdę jestem szczęściarzem, że Cię mam - wyznaje i składa pocałunek na Twoich ustach.


  Gdyby kilka miesięcy wcześniej ktoś powiedział Ci, że będziesz miała tak wspaniałego ukochanego, przyjaciół i pracę którą lubisz. A przede wszystkim, że w końcu będziesz szczęśliwa, nigdy byś w to nie uwierzyła. Myślałaś, że w Twoim życiu nie czeka Cię już nic dobrego, ale los jednak postanowił wynagrodzić Ci wszystkie Twoje cierpienia, stawiając na drodze tych wszystkich kochanych ludzi.


________________________________________________________________________________


Wielkimi krokami zbliżamy się do końca. Zostały jeszcze dwa, może trzy rozdziały. 


czwartek, 2 marca 2017

Rozdział 26 - "Myślałam, że nie ma nic trud­niej­sze­go niż po­dej­mo­wanie ważnych de­cyz­ji...my­liłam się, jakże ciężka jest bezradność."

Próbujesz otworzyć oczy, ale ból głowy skutecznie Ci to uniemożliwia. W końcu udaje Ci się zmusić organizm do rejestrowania otaczającej Cię rzeczywistości. Znajdujesz się w hotelowym pokoju. Próbujesz przypomnieć sobie jak tu się znalazłaś. Nagle wcześniejsze wydarzenia stają Ci przed oczyma, które na nowo budzą w Tobie strach i niedowierzenie. Jesteś w stanie myśleć jedynie o tym co z Markusem i chcesz jak najszybciej poznać odpowiedź na to pytanie.
- Całe szczęście, że już się obudziłaś. Lekarz zaraz do Ciebie przyjdzie - słyszysz głos należący do Andreasa, który siedzi na krześle obok łóżka.
- Co z Markusem - to jedyna rzecz jaka Cię interesuje.
Andreas nie jest chętny aby udzielić Ci tej odpowiedzi, ale w końcu widząc Twój wzrok ulega.
- Jest w szpitalu, lekarze wykonują mu setki badań. Jednak nadal nie odzyskał przytomności - czujesz minimalną ulgę spowodowaną tymi słowami. Markus żyje i jego życiu prawdopodobnie nic już nie zagraża.
- Ale wkrótce się obudzi prawda? - szukasz potwierdzenia swoich słów.
- Lekarze powiedzieli, że nie mogą niczego obiecać. Sami nie wiedzą ile czasu upłynie nim się wybudzi. Kazali nam zachować cierpliwość i czekać.
- Nie mogę w to uwierzyć. Ja po prostu nie mogę go stracić - kolejny raz zaczynasz płakać, uświadamiając sobie, że nie wyobrażasz sobie bez niego życia. Nie możesz sobie wybaczyć, że dopiero ten wypadek spowodował, że to zrozumiałaś.
- Nie stracisz go. Markus wyzdrowieje, ma dla kogo walczyć - Andreas próbuje dodać wam wiary w szczęśliwy finał tych tragicznych wydarzeń.

Po wielu zapewnieniach, że nic ci nie jest, przekonałaś lekarza kadry i przyjaciół, że bez żadnych przeszkód możesz się udać do szpitala, aby być tam, gdyby Markus się obudził.
Gdy jesteś już na miejscu rozglądasz się, szukając osoby, która udzieli Ci potrzebnych informacji. Nigdy nie lubiłaś szpitali, ani towarzyszącego tym miejscom zapachu, który wywołuje u Ciebie mdłości. W końcu znajdujesz punkt informacyjny i stajesz naprzeciwko starszej pielęgniarki próbując dowiedzieć się, w której sali i na jakim oddziale znajduje się skoczek.
- A kim pani jest? Informacji mogę udzielać jedynie osobą najbliższym i rodzinie – na szczęście kobieta zna angielski, inaczej w życiu byś jej nie zrozumiała. Wiesz, że musisz ją okłamać w przekonujący sposób, inaczej Cię nie wpuści.
- Camille Haas, jestem jego narzeczoną, niedługo bierzemy ślub – kłamstwo gładko wychodzi z Twoich ust. Kłamstwo, które być może kiedyś stanie się rzeczywistością.
- W takim razie to sala 25, ale to intensywna terapia i odwiedziny są ograniczone czasowo, więc proszę wejść tylko na chwilę – i tak nie masz zamiaru dostosowywać się do panujących tu zasad, ale grzecznie kiwasz głową na znak zrozumienia.
Udajesz się na poszukiwanie właściwej sali z szybko bijącym sercem, boisz się zobaczyć w jak ciężkim stanie jest Eisenbichler. Gdy stajesz przed właściwą salą i otwierasz drzwi, dostrzegasz go leżącego na łóżku i przypiętego do kilku aparatur monitorujących funkcje życiowe.
Siadasz na krześle, które znajduje się obok łóżka i chwytasz jego zimną i bezwładną dłoń.
- Jestem przy Tobie, wszystko będzie dobrze. Musisz się tylko obudzić, z resztą poradzimy sobie razem. Nie zostawiaj mnie samej, proszę – mówisz mając nadzieję, że chłopak Cię słyszy. Próbujesz być silna i nie rozpłakać się kolejny raz podczas tego dnia.


Sama już nie wiesz, jak długo znajdujesz się w tym miejscu, jednak na pewno przekroczyłaś już limit czasu przeznaczony na odwiedziny, zupełnie Cię to jednak nie interesuje. Jednak ktoś ma na ten temat inne zdanie i  przypomniał sobie o Twojej obecności.
- Proszę panią, musi pani wyjść i tak nagiąłem zasady. Już dawno nie powinna się pani tu znajdować – słyszysz głos lekarza, który wszedł do sali.
- Ale ja chciałabym zostać. Mogłabym? – prosisz błagalnie.
- Niestety to niemożliwe, ale może Pani przyjść jutro, wtedy zobaczę co da się zrobić.
- Proszę mi powiedzieć szczerze, on z tego wyjdzie prawda? – masz nadzieję na pozytywną odpowiedź.
- Nie mogę tego obiecać, to pacjent musi znaleźć w sobie siłę i walczyć. Nie doznał żadnych poważnych wewnętrznych obrażeń, poza siniakami, mocno stłuczonym prawym nadgarstkiem i powierzchownymi ranami, które szybko się zagoją. Wszystko zależy od jego woli życia – słyszysz.
- Woli życia? - chcesz się upewnić czy dobrze zrozumiałaś.
- Tak. Jestem lekarzem od ponad dwudziestu lat i widziałem wiele przypadków niewyleczalnych, z których pacjenci potrafili wyjść. Jednak zdarzały się też takie osoby, które nie chciały wyzdrowieć, a medycyna nie mogła nic na to poradzić. Nauka jest prawie bezradna jeśli chodzi o pacjentów, którzy zapadli w śpiączkę. Wszystko zależy od nich – słuchasz tych słów z zaciekawieniem. Orientujesz się po chwili, że lekarz nie zdradzi Ci więcej i postanawiasz zbierać się do wyjścia.
Opuszczając szpital chcesz wierzyć, że Markus czuł Twoją obecność i zrobi wszystko aby do Ciebie wrócić.

Większość czasu podczas następnych dwóch dni spędzasz przy łóżku Markusa, oczekując na jego wybudzenie. Nieustannie do niego mówisz, opowiadając o wszystkim co wpadnie Ci do głowy. Miły lekarz, którego spotkałaś tu podczas pierwszych odwiedzin, umożliwił Ci przebywanie przy chłopaku tyle czasu ile tylko chcesz. Jesteś mu za to bardzo wdzięczna. Gdy dostrzegasz, że wybiła godzina 15:00 postanawiasz udać się na korytarz, na którym znajduje się automat z kawą, której bardzo potrzebujesz. Wracając do sali z gorącym kubkiem, z którego unosi się aromatyczna para, dostrzegasz, że jeden z monitorów zaczyna wydawać dziwne dźwięki, o których postanawiasz niezwłocznie poinformować personel medyczny. Gdy wytłumaczyłaś już lekarzowi o co Ci chodzi, ten w pośpiechu udaje się na miejsce, Tobie natomiast nakazuje pozostać na zewnątrz. Zaczynasz się niepokoić, iż być może stan zdrowia skoczka uległ pogorszeniu. Przemierzasz w kółko długi korytarz, czekając na pojawienie się kogoś od kogo możesz otrzymać jakieś wiadomości.
W końcu po niecałej godzinie, która była dla Ciebie wiecznością, słyszysz dźwięk otwieranych drzwi, a znajomy lekarz opuszcza pomieszczenie.
- Doktorze, co się stało – boisz się tego co możesz usłyszeć.
- Mam dla pani dobrą wiadomość, narzeczony właśnie się obudził- słyszysz słowa, na które czekałaś od tak długiego czasu. Jesteś szczęśliwa, pragniesz jedynie w końcu z nim porozmawiać.
- Mogę do niego wejść? - pytasz.
- Oczywiście, ale za jakieś 15 minut, musimy jeszcze wykonać pewne badania.
- Rozumiem, poczekam. Dziękuję za wszystko – jesteś pełna wdzięczności dla tego sympatycznego doktora, który bardzo Ci pomógł w ciągu tych kilku dni.
Oczekując na możliwość zobaczenia się z Markusem, postanawiasz zadzwonić z tą radosną informacją do trenera skoczków, aby powiadomił całą drużynę, a także do rodziny Markusa, która przeżywała ostatnio bardzo ciężkie chwile, czekając na jakieś informacje o poprawie stanu zdrowia swojego syna i brata, który znajdował się na drugim końcu Świata. Masz nadzieję, że teraz wszystko w końcu się ułoży.


Gdy otrzymałaś już zgodę na wejście do sali, bezzwłocznie się tam udajesz. Wchodzisz i dostrzegasz, że Markus jest zaskoczony Twoją obecnością.
- W końcu do nas wróciłeś, tak bardzo się martwiłam. Ale teraz już wszystko będzie dobrze, mam tylko nadzieję, że niedługo będziemy już mogli wrócić do domu – uśmiechasz się do chłopaka i siadasz na krześle.
- My? Razem? - pyta z niedowierzeniem, nawiązując do Twojej wcześniejszej wypowiedzi.
- Tak razem. Dajmy sobie ostateczną szansę i zapomnijmy o tym co się wydarzyło – jesteś zadowolona, że w końcu możesz podzielić się z nim decyzją jaką podjęłaś.
- Naprawdę mi wybaczyłaś? - szuka potwierdzenia Twoich słów.
- Tak, gdy leżałeś tu nieprzytomny, miałam wiele czasu na przemyślenie sobie wszystkiego, w końcu zrozumiałam, że powinniśmy ten ostatni raz spróbować, inaczej mogę tego kiedyś żałować – patrzysz na jego rozpromienioną twarz.
- Czyli naprawdę byłaś tu cały czas, myślałem że to tylko moja wyobraźnia, gdy wydawało mi się, że słyszę Twój głos.
- Byłam tutaj bo nie potrafiłam zostawić Cię samego. Ale żeby Ci towarzyszyć musiałam trochę zakłamać rzeczywistość – przypominasz sobie jak skłamałaś, że jesteś jego narzeczoną.
- Więc to dla tego lekarz powiedział, że narzeczona czeka na korytarzu. A ja już myślałem, że przez ten upadek dostałem amnezji albo zwariowałem. Nie przypominam sobie abym Ci się oświadczył – słysząc te słowa zaczynasz się śmiać.
- Musiałam coś wymyślić, żeby mnie tu wpuścili – tłumaczysz się.
- Myślisz, że mam szansę wystartować jeszcze w jakiś zawodach w tym sezonie? - pyta niepewnie po chwili.
- Z tego co wiem to raczej tak. Opuścisz dwa góra trzy weekendy zawodów. Na całe szczęście nic sobie nie złamałeś. Miałeś ogromne szczęście, ten upadek wyglądał fatalnie – wciąż przechodzą Cię dreszcze na wspomnienie tego wypadku.
- Dzięki temu odzyskałem Ciebie, więc nawet gdybym mógł cofnąć czas i tak nic bym nie zmienił – słuchasz tych słów z niedowierzeniem.
- Jesteś nienormalny! Zapamiętaj sobie to ma być Twój pierwszy i ostatni tak groźny wypadek. Zrozumiałeś? – mówisz zdenerwowana.
- Postaram się. Możesz już przestać się zamartwiać, nic mi już nie będzie – słyszysz zapewnienia.
- Mam taką nadzieję.
- Bardzo Cię kocham i obiecuję, że już nigdy więcej Cię nie zawiodę - obietnica, którą składa jest dla Ciebie bardzo ważna. Chcesz wierzyć w to, że tym razem nie złamie danego słowa.
- Ja też Cię kocham i nie chcę więcej przeżywać tak dramatycznych chwil jak w ostatnim czasie - pragniesz żeby te złe wspomnienia jak najszybciej odeszły w zapomnienie.
Po chwili słyszysz dźwięk telefonu, którego zapomniałaś wyciszyć i dostrzegasz, że masz wiadomość.
- Będziesz miał gości – informujesz Markusa.
- Kogo? - zastanawia się.
- Większość drużyny, obawiam się tylko, że nie wpuszczą ich tu wszystkich naraz. Idę ich poszukać zanim znając ich wpakują się w jakieś kłopoty – opuszczasz pomieszczenie i udajesz się w kierunku głównego wejścia szpitala.



Postanawiasz wyjść na świeże powietrze, wiedząc że przez przynajmniej najbliższą godzinę Markus będzie oblegany przez swoich kolegów. W końcu możesz odetchnąć z ulgą i z optymizmem patrzeć w przyszłość.

środa, 1 marca 2017

Rozdział 25 - "Wy­bacze­nie – naj­bar­dziej pożądaną i naj­trud­niej­szą umiejętnością …"


  Kolejne dni zlewają Ci się w jedną plątaninę tych samych myśli. Wykonujesz jedynie czynności niezbędne do podtrzymania życia. Andreas po powrocie do domu, zupełnie już stracił pomysły jak mógłby Ci pomóc, wyjść z tego otępienia. Pomimo tego jesteś mu wdzięczna za wszystko, o lepszym przyjacielu nie mogłabyś nawet marzyć. Jednak jedyna osoba, która mogłaby Ci pomóc jest jednocześnie powodem Twojego stanu. Zastanawiasz się czy można jednocześnie kochać i nienawidzić tą samą osobę, gdyż w tej chwili odczuwasz naprzemiennie te przeciwstawne uczucia. Obiecałaś Markusowi zastanowić się nad waszą przyszłością, ale mimo upływu czasu, nadal stoisz w miejscu i nie wiesz jaką decyzję podjąć. Wiesz, że nigdy nie pokochasz kogoś innego tak jak jego, ale coś powstrzymuje Cię przed daniem mu ostatniej szansy. Jest to zwykły strach, a Ty jesteś zwyczajnym tchórzem. Zastanawia Cię też jego reakcja na poznanie prawdy, że za wszystkim co się stało stał Lukas i jego plan zemsty. Martwisz się czy nie zrobił nic głupiego. Czasami masz ochotę zapytać Andreasa jak Markus się trzyma, w końcu widuje go codziennie, ale w ostatniej chwili zawsze rezygnujesz sama nie wiesz dlaczego.
Tym razem, podczas swojego codziennego monologu wewnętrznego, postanawiasz w końcu wziąć się w garść i wrócić do życia, musisz także zacząć nadrabiać zaległości w pracy, jeśli nie chcesz jej stracić.
Wstajesz z łóżku, a odbicie w lustrze uświadamia Ci, że czas zrobić porządek ze swoim wyglądem.

  Po doprowadzeniu się do względnej używalności, schodzisz na dół i oczekujesz na powrót Wellingera. W między czasie próbujesz posprzątać część salonu i kuchni. Przestajesz się dziwić, że Andreas wszystko gubi, skoro jest takim bałaganiarzem. Kończąc zmywanie naczyń słyszysz, że nie jesteś już sama. Po chwili do kuchni wchodzi Twój przyjaciel, a Ty witasz Go z uśmiechem.
- Cieszę się, że w końcu wróciłaś do żywych. Coraz bardziej martwił mnie Twój stan. Dobrze się składa, że wybrałaś ten dzień bo mam dla Ciebie niespodziankę. Masz gościa - słyszysz i zastanawiasz się kto to.
Zaraz poznajesz odpowiedź na to pytanie, gdy do kuchni wręcz wpada Ann i zamyka Cię w przyjaznym uścisku.
- Camille tak mi przykro, nie mogę uwierzyć w to co się stało - przyjaciółka bardzo Ci współczuje.
- Pójdę po jakieś zakupy, a wy sobie w spokoju porozmawiajcie – wiesz, że Andreas chce zostawić was same.
Kierujecie się do salonu i siadacie na miękkich i wygodnych fotelach, których zazdrościsz przyjacielowi.
- Jak to się stało, że przyjechałaś? - próbujesz poznać czym kierowała się siostra Markusa.
- Andreas do mnie zadzwonił i poprosił o pomoc, ponieważ ten idiota zwany moim bratem zupełnie sobie nie radzi po Twoim odejściu, jest jeszcze gorzej niż po rozstaniu z Samantą, a Andreas nie wie już jak do niego dotrzeć. - wracasz myślami do czasów gdy poznałaś Markusa i zaczynasz się o niego martwić.
- Aż tak źle z nim jest? - chcesz dowiedzieć się prawdy, zastanawiasz się dlaczego Andreas nawet słowem o tym nie wspomniał, że Eisenbichler aż tak źle znosi obecną sytuację.
- Śpi maksymalnie po trzy godziny na dobę, do jedzenia musiałam go zmusić siłą, poza tym wszystkich odrzuca i nie chce dać sobie pomóc. Pomimo to wcale nie jest mi go szkoda, zasłużył sobie - wiesz, że Ann jest wściekła na brata.
- Nie może się tak dłużej zachowywać. Tylko sobie zaszkodzi.
- Naprawdę się o niego martwisz? Po tym co Ci zrobił - dziewczyna nie może zrozumieć Twojego zachowania.
- Pomimo tego co wydarzyło się pomiędzy nami nadal go kocham, jednak gdy tylko wyobrażę go sobie z Sylvią zalewa mnie fala nienawiści i odrazy. Sama nie wiem już co czuję - wyznajesz swoje uczucia.
- To dlaczego nie porozmawiacie. Tylko oboje cierpicie.- Ann zupełnie tego nie rozumie.
- Bo nie potrafię podjąć decyzji. Nie wiem czy będę potrafiła mu na nowo zaufać, a związek bez zaufania nie ma sensu - tłumaczysz dziewczynie.
- Zawsze możecie zostać przyjaciółmi, a wtedy okaże się czy Twoje zaufanie można odbudować - proponuje.
- Tylko, że my nie potrafimy się przyjaźnić. Sama doskonale wiesz do czego ostatnio doprowadziła nasza przyjaźń. Teraz ponosimy tylko konsekwencje naszych idiotycznych zachowań - tłumaczysz Ann.
- Więc co zamierzasz dalej? - Ann również wie, że wasza relacja zależy od Ciebie.
- Narazie mam zamiar wrócić do pracy, w ten weekend kolejne zawody, a w najbliższym czasie podejmę w końcu jakąś decyzję, gdyż to zawieszenie ma nas bardzo zły wpływ - wiesz, że Twoje spotkanie z Markusem będzie dla waszej dwójki trudnym przeżyciem, do tego przebywanie ze sobą w jednym towarzystwie może nie być zbyt komfortowe, ale nie macie na to wpływu.

  Nigdy specjalnie nie darzyłaś sympatią krajów azjatyckich, a także ich kultur. Dodając do tego jeszcze Twoje problemy uczuciowe, zawody rozgrywane w dalekim Saporro są Ci bardzo nie na rękę. Stoisz przed głównym wejściem do lotniska i boisz się przekroczyć jego próg. Za chwilę po prawie dwutygodniowej rozłące, ponownie staniesz twarzą w twarz z Markusem. Nie wiesz już czy cieszysz się, że w końcu go zobaczysz czy raczej jesteś przerażona tym ja na siebie zaareagujecie. Nie potrafisz jednak  siebie okłamywać i zaprzeczyć temu, że za nim tęskniłaś.
Stojący obok Ciebie Andreas próbuję dodać Ci otuchy, delikatnym uśmiechem. W końcu przekraczacie próg budynku i kierujecie się w stronę miejsca spotkania z pozostałymi.
Już z daleka dostrzegasz Markusa, który wygląda jeszcze gorzej niż wywnioskowałaś z opowieści przyjaciół. Czujesz się częściowo winna za jego stan, w końcu to Ty zwlekasz z ostateczną rozmową powodując u niego zdezorientowanie. Podchodzicie bliżej i postanawiasz przywitać się z obecnymi, którzy są zaskoczeni Twoją obecnością, pewnie sądzili, że w związku z zaistniałą sytuacją zrezygnujesz z podróży do Japonii. Jest Ci też szkoda Nicka, który także z Twojej winy musiał wrócić do pracy wcześniej, gdyż Sylvia zrezygnowała bez słowa wyjaśnienia.
Po wymienieniu się słowami powitania z praktycznie wszystkimi, postanawiasz się przełamać i podejść do Markusa.
- Cześć. Widzę, że nie najlepiej się trzymasz – zaczynasz prosto z mostu, a chłopak nie dowierza, że postanowiłaś z nim porozmawiać.
- O Tobie mógłbym powiedzieć to samo – wiesz już, że próby ukrycia Twojej bezsenności i nie najlepszego samopoczucia spełzły na niczym. Skoczek doskonale potrafi odczytać Twój nastrój.
- Nie o mnie tu chodzi, musisz przestać się tak zachowywać i wziąć się w garść. W innym przypadku możesz zrobić sobie krzywdę - mimowolnie ściskasz jego dłoń, która za chwilę puszczasz wiedząc, że nie powinnaś tego robić.
- Kiedy nie potrafię wrócić do normalności, nie bez Ciebie. Wiem, że nie powinienem naciskać, ale zastanowiłaś się nad naszą przyszłością - słyszysz załamany głos Markusa.
- Przepraszam, ale jeszcze nie zdecydowałam co dalej. Wiem, że prosiłam o kilka dni, ale dla mnie jest jeszcze za wcześnie - nienawidzisz samej siebie za trzymanie go w tej niepewności.
- Czyli moje szanse z każdym dniem są coraz bliższe zeru. Nie zaprzeczaj, doskonale pamiętam jak ostrzegałaś mnie wielokrotnie, że nie ufasz ludziom bo boisz się, że Cię zranią, a wybaczenie to jedna z najtrudniejszych dla Ciebie rzeczy. Odwlekasz powiedzenie mi, że to koniec jedynie z powodu tego, że nie chcesz bym się dostatecznie załamał - dalszą rozmową staje się dla Ciebie coraz bardziej trudniejsza.
- To nie tak, ja naprawdę jeszcze nie podjęłam żadnej decyzji. Gdyby tak było na pewno bym Ci o tym powiedziała - próbujesz przekonać chłopaka.
- Powinienem w sumie podziękować Lukasowi i Sylvii. Udowodnili, że na Ciebie nie zasługuje - nie zgadzasz się z tymi słowami.
- Ta dwójka to jedynie podstępni manipulatorzy, którzy są sprawcami całego zamieszania - szczerze ich nienawidzisz.
- Ale gdybym naprawdę na Ciebie zasługiwał, Sylvii nie udałoby się mnie zmanipulować, nie dopuściłbym do tego żeby tamta noc miała miejsce. Sam nie wiem jak mogłem być taki głupi - na wspomnienie o zdradzie czujesz ból. Dłużej nie jesteś w stanie ciągnąć tej rozmowy, przepraszasz chłopaka i odchodzisz w kierunku krzeseł ustawionych po drugiej stronie sali.

  Po podróży, która nie miała dla Ciebie końca. W końcu dotarliście do Saporro. Zmęczenie i zmiana strefy czasowej wpłynęły na Twój błyskawiczny sen, zaraz po znalezieniu się w pokoju, co z jednej strony Cię cieszy, nie pamiętasz już kiedy zasnęłaś bez problemów. 

Rano budzik w Twoim odczuciu dzwoni zdecydowanie zbyt szybko, nie masz jednak wyjścia musisz wstać i udać się z resztą drużyny na skocznie, gdzie wkrótce rozpoczną się treningi do zawodów.


  Mgła oraz silne, porywiste podmuchy wiatru powodują, że zaczynasz martwić się o bezpieczeństwo zawodników. Uważasz, że w takich warunków należałoby odwołać sesje treningowe. Jednak nie Ty tu decydujesz. Wpatrujesz się w telebim znajdujący się niedaleko domków skoczków. Jest Ci coraz zimniej, ale postanawiasz poczekać aż wszyscy niemieccy skoczkowie oddadzą swoje próby. Gdy przychodzi kolej Markusa, wiatr jeszcze mocniej zaczyna wiać. Jednak chłopak otrzymuje zgodę na wykonanie skoku, co ma tragiczne konsekwencje. Boczny podmuch wiatru tuż po wybiciu z progu spowodował utratę kontroli nad lotem i upadek z dużej wysokości. Zamierasz gdy widzisz jak ciało skoczka bezwiednie zsuwa się po zeskoku. Jedyne co jesteś w stanie teraz robić to błaganie żeby okazało się, że jest cały i zdrowy.
Jednak gdy po dłuższym czasie Markus nadal nie podnosi się o własnych siłach, jesteś pewna, że coś jest nie
tak. Bez chwili wahania biegniesz w kierunku zeskoku, nie zwracając uwagi na popychanych przez Ciebie ludzi. W pewnym momencie ktoś Cię zatrzymuje.
- Spokojnie, nie możesz tam teraz iść. Lekarze robią wszystko co w ich mocy - słyszysz głos Richarda.
- Ale ja muszę zobaczyć co z nim - zaczynasz płakać, uświadamiając sobie, że mogło stać się najgorsze.
Wpadasz w histerię, której nie potrafisz opanować, gdy dociera do Ciebie, że bezpowrotnie możesz Go stracić.
- Wszystko będzie dobrze, zaufaj mi - słyszysz jak przyjaciel próbuje Cię uspokoić. Jednak żadne słowa pocieszenia nie są w stanie Ci pomóc. 
Po chwili Świat dookoła Ciebie zaczyna wirować i tracisz przytomność, jedynie refleks Freitaga chroni Cię przed upadkiem na zmrożoną i twardą ziemię.